Od A do Zet (czyt. od alfy do omegi) – subiektywny przewodnik po praktykach uczniowskich w Grecji

A
Achilles – w starożytności dzielny wojownik grecki; współcześnie imię jednego z pracowników hotelu, który z kamienną twarzą przedstawił się nam czystą polszczyzną: „Achilles bez pięty”
Amfiteatr „Amelie” – miejsce naszych wieczornych odpraw (p. odprawy)

B
Balkony – najlepsze miejsce spotkań towarzyskich
Bawełna – biały puch widziany na polach; kto by pomyślał, że Grecja jest bawełnianym zagłębiem
Blue Orfeas – hotel na Riwierze Olimpijskiej, miejsce naszego zakwaterowania w stylu mocno eklektycznym; jego pracownicy chętnie uczyli się polskich słówek

C
Chipita – firma w mieście Larisa, w której odbywali praktyki spedytorzy; producent m.in. „7 days”, „Bake&Rolls”
Cisza nocna – godzina, o której wszyscy powinni iść spać

D
Delfiny – zwierzęta, które towarzyszyły nam podczas rejsu na wyspę Skhiatos
Dolmadakia – greckie gołąbki (faszerowane mięsem mielonym i ryżem liście winogron); danie, które nam serwowano na kolację
Drużyna – najczęściej w wołaczu; tak wdzięcznie zwracała się do nas pani Ola, nasza pilotka (p. Ola)
Dworzec – autobusowy w Katerini; tam poznaliśmy system działania greckiego „PKS-u”

E
Efcharisto – greckie podziękowanie
Egejskie – morze, które mieliśmy na wyciągniecie ręki; piękna pogoda sprzyjała kąpielom i… robieniu zdjęć w jego falach
Elisabet Cruises – statek, którym popłynęliśmy na wyspę Skiathos; rejs umilał nam kapitan Costas i jego pomocnicy (p. zorba)

F
Feta – tradycyjny ser grecki bardziej słony niż w Polsce

G
Gastronomik – zaprzyjaźniona szkoła średnia z Podlasia odbywająca w tym samym czasie praktyki i mieszkająca w „naszym” hotelu
Granice – by dotrzeć do celu musieliśmy ich przekroczyć kilka; lekki niepokój i niepewność (jak długo tam zabawimy) budziła zwłaszcza serbsko-macedońska (oba państwa nie należą do Unii)

H
Hellada – nazwa Grecji w starożytności

I
Ikony – obrazy sakralne przedstawiające wizerunki świętych; w pracowni ikon w Kalambace dowiedzieliśmy się, że się je pisze, nie rysuje

J
Jamajczycy – natrętni sprzedawcy z Placu Arystotelesa w Salonikach próbujący na siłę sprzedać bransoletki w barwach narodowych swego kraju

K
Kalambury – ekonomiści zmierzyli się w nich z elektrykami z Podrzecznej (p. mechanicy); niełatwo było odgadnąć… prawo Ohma
Kalimera – poranne powitanie
Kalispera – „dzień dobry” po południu
Kalmary – serwowano je nam czasem na kolację
Kapitan Costas – dowódca, sternik i kaowiec w jednym, na pokładzie swego statku (p. Elisabet Cruises) uczył nas tańczyć zorbę
Katerini – miasto położone między Olimpem a Morzem Egejskim, stolica prefektury Pieria; miejsce praktyk spedytorów
Kierowcy – panowie Jacek i Krzysztof; pierwsi po Bogu na krętych greckich drogach
Korinos – miejsce, do którego chce się wracać; miejscowość na Riwierze Olimpijskiej, która stała się dla nas na dwa tygodnie domem

L
Lidl – nasz ulubiony „grecki” sklep, miejsce odwiedzane z entuzjazmem, zostawiliśmy w nim… parę euro
Lookomi – baaaardzo słodkie galaretki obsypane cukrem pudrem; zjedzenie dwóch stanowiło nie lada wyczyn

Ł
Łał – spolszczona nazwa „wow!”; okrzyk podświadomie wydobywający się z naszych trzewi wyrażający zachwyt nad pięknem Grecji (tu można wpisać dowolne zjawiska, które powodowały „łał”)

M
Mechanicy (elektrycy, informatycy) – koledzy i 2 koleżanki z ZSP nr 1 w Łowiczu, z którymi dzieliliśmy dwie noce w autobusie, posiłki i radość wspólnego spędzania czasu
Meteory – zwyczajowa nazwa prawosławnych klasztorów, które dosłownie zawisły na skałach; zjawisko zapierające dech w piersiach
Musaka – słynne danie greckie; forma zapiekanki z bakłażanów, pomidorów i mielonego mięsa

N
Ne – „tak” po grecku

O
Odprawy – codziennie o 20.30, w ciepłe wieczory w amfiteatrze, w chłodniejsze – na stołówce; podczas spotkań dokonywaliśmy podsumowania dnia, dzieliliśmy się spostrzeżeniami i wrażeniami, poznawaliśmy plan dnia następnego, zgłaszaliśmy swe życzenia (np. prośby o przesunięcie godziny rozpoczęcia ciszy nocnej) lub zażalenia (tych nie było)
Ohi – ichnie (czyt. greckie) „nie”
Ola – nasza pilotka; brawurowo przeprowadziła nas przez wszystkie granice
Olimp – szczyt w Grecji, w starożytności siedziba bogów; w drugim tygodniu naszego pobytu mogliśmy podziwiać go w śnieżnej szacie.

P
Paralia – urokliwe miasteczko położone ok. 4 kilometrów od miejsca naszego zakwaterowania (p. Blue Orfeas, Korinos); jeden z bardziej znanych kurortów Riwiery; uwagę turystów (czyt.turystek) zwracały między innymi wszechobecne sklepy z futrami
Parakalo – magiczne słowo nie tylko w Grecji; w tłumaczeniu – „proszę”
Plaża i piłka – jeden ze sposobów spędzania wolnego czasu
Podróż – baliśmy się jej bardzo; do Grecji trwała 32 godziny, drogę powrotną przebyliśmy w 27 godzin
Przeżycia – niezapomniane, magiczne zostaną w naszych sercach na zawsze
Psy – były wszędzie, bezpańskie, głodne, zabiedzone, ale bardzo przyjazne

R
Rezydentka – pani Justyna mieszkająca na Riwierze Olimpijskiej od 18 lat, nasza opiekunka i tłumaczka, osoba o anielskim wręcz usposobieniu z pasją przybliżająca nam zakątki Grecji

S
Saloniki – drugie co do wielkości (po Atenach) miasto greckie; zwiedzając je, ma się wrażenie, że Morze Egejskie doń się wlewa; „wow” (p. łał) na turystach robi Biała Wieża oraz pomniki Arystotelesa i Aleksandra Wielkiego; miejsce barwnego bazaru (p. targ)
Siesta – czas po obiedzie, podczas którego każdy mógł odespać „długie, nocne rodaków rozmowy”
Siga-siga – dosłownie: powoli, niespiesznie; grecki sposób na życie, skądinąd bardzo przyjemny
Skiathos – wyspa, na którą popłynęliśmy statkiem kapitana Costasa; stanowiła scenerię filmu „Mamma Mia” z Meryl Streep
Smoczyca – wdzięczna nazwa naszego piętrowego autokaru, który sprawdził się dzięki doskonałym prowadzącym (p. kierowcy) w górzystej Grecji

T
Targ – w Salonikach; czegóż tam nie było … na stoiskach piętrzyły się misternie ułożone stosy oliwek, oliwa lała się strumieniami, chałwa smakowała wybornie; zewsząd słychać było nawoływania sprzedających do zakupu tych mecyi
This and this – formułka wygłaszana przy zamawianiu posiłków
Trenerzy biznesu – grupa biegłych rewidentów, audytorów wprowadzająca naszych ekonomistów w meandry rachunkowości

U
Uśmiech – nie schodził nam ani naszym wychowawczyniom z twarzy przez cały czas pobytu

W
Wieczór grecki – spędziliśmy go w gronie rodowitych Greków i rówieśników z Polski odbywających na Riwierze praktyki (poznać 300 osób w jeden wieczór osobiście, nie przez Facebooka – to jest coś!); wraz z miejscowym zespołem folklorystycznym doskonaliliśmy kroki zorby i tańczyliśmy w rytm greckich przebojów
Woda – właściwie wody Morza Egejskiego – ciepłe, słone; nasz sprzymierzeniec przez dwa tygodnie pobytu w Grecji

Y
YYY – yyy … kalmary?! (patrz: kalmary)

Z
Zorba – narodowy taniec grecki, jego arkana przybliżył nam kapitan Costas podczas rejsu na Skhiatos; w praktyce sprawdziliśmy swe umiejętności podczas wieczoru greckiego